Moja mama lubi się przebierać

IMG_7341

Moja mama lubi się przebierać. Tak napisał pod zdjęciem.

A na nim czarno na białym, ja i wiadomo, makijaż, doczepione włosy, rzęsy, kapelusz, trochę frędzli, trochę teatru, trochę burleski . Ale stylowo.

Czy ja lubię się przebierać, naprawdę? Tak mnie odbieracie? Szczerze?!

Ja nie znoszę się przebierać !

Do tej pory byłam pewna, że w tych sprawach jestem jak mężczyzna. Tylko konkrety i na temat.  Przecież nienawidzę szwendania się po sklepach, zabierania tysiąca rzeczy do przymierzalni i pytania ukochanego czy dobrze na mnie leży ta sukienka?

O właśnie, mam nawet na to dowód, to znaczy już nie mam, bo straciłam.

A było to tak. Miałam kiedyś chłopaka…

Tak, kiedyś miewałam chłopaków, narzeczonych, kochanków, męża nawet miałam, ale to rzeczywiście było dawno.

Ale wróćmy do chłopaka, dokładnie go pamiętam, wiele dla mnie znaczył. To znaczy odznaczał się wielkim zaagażowaniem w związku i mocno zaznaczał swój teren. To bardzo ważne dla kobiet, czyż nie? Ideał. Nie wierzycie, czy już zazdrościcie? Fakt, czym ja sobie zasłużyłam? Hm, tym co zawsze, jestem intresująca! Koniec kropka.

To chcecie, żebym opowiedziała?

Ok.

Wyobraźcie sobie mężczyznę wykształconego, ambitnego, odnoszącego sukcesy w życiu zawodowym. Przystojnego rzecz jasna, no może, są bardziej przystojni, ale ma fajne auto, grywa w tenisa, jeździ na nartach i żegluje. Już jest sporo. A do tego zabiera cię na kolacje przy świecach, przygotowuje śniadania do łóżka, wpada do pracy, bo zapomniałaś kanapki. Interesuje go co chcesz robić, jakie masz zainteresowania i plany, przytula kiedy jest ci źle, a kiedy masz dobry humor śmieje się z tobą. Lubi cię słuchać i lubi słuchać o tobie i wszystko pamięta.

Więc jego prezenty są zawsze trafione, film na który idziecie do kina zawsze w twoim guście, a mydło w łazience hypoalergiczne, choć tego nie potrzebujesz. Uwielbia nawet, kiedy zakładasz szpilki, choć jest wówczas niższy od ciebie o więcej niż 10 cm. Ale mówi, że jesteś jego latarnią.

Jest prawdziwym mężczyzną, matką i ojcem, przyjaciółką i przyjacielem, mentorem i hydraulikiem. I Bóg wie kim jeszcze. Każdym, kogo w danej chwili potrzebujesz. Szczególnie, kiedy potrzebujesz.

Czujesz, że powinnaś też być miła i odwzajemnić to szczere zainteresowanie.

Ok.

I tu widać nadchodzącą szansę numer 1

On potrzebuje kupić kurtkę na narty. Nic prostszego.

Idziecie razem do sklepu, który on wybrał. Ale pewnie jest to specjalistyczny sklep, więc nie histeryzuj, że on wiedział lepiej. Po szybkim przeglądzie masz nadzieję na równie szybką decyzję, ale okazuje się, że to potrwa. W zwiazku z tym dajesz mu wspaniałomyślnie wolną rękę, niech decyduje, co ci do tego, posiedzisz sobie na zewnątrz i cierpliwie poczekasz. I tu pojawia się niespodziewanie  FOCH.

Nie, nie twój, bo ty jesteś dorosłą dziewczynką, ale foch faceta.

Że się nie interesujesz, że się nie starasz, że jest ci wszystko jedno, w co on będzie ubrany, że on specjalnie dla ciebie wybiera tę kurtkę, żebyście pasowali kolorystycznie na stoku.

– Co? Że co? Kto kolorystycznie do siebie, co do stoku?

Same zresztą potwierdzicie, dałam mu wolność, to co mężczyźni cenią najbardziej i co z tego wyszło?

Czarno to widzę.

Ale ok.

Czuję, że nadchodzi szansa numer 2,

ponieważ żel hypoalergiczny pod prysznic się kończy, a jest to specjalny żel bezzapachowy, bez konserwantów, bez testowania na zwierzętach, bez siarczanów, laktozy, glukozy, glutenu i tylko dostępny w wybranych aptekach, ufff.

– Czy rzeczywiście nie można kupić zwykłego mydła?- pytam głupio samą siebie.

O rany, wreszcie znajduję aptekę, składam zamówienie, sprowadzą, będzie szybko, bo priorytetem. Czuję, że zdążę nim się skończy ten żel, zresztą dla pewności, nie będę tej resztki używać do tego czasu.

Podekscytowana wydaję duże pieniądze na bezbarwny glut w białym opakowaniu, który ustawiam pięknie na wannie jako perfekcyjna pani domu.

I czekam. Bo wiem, że go to uszczęśliwi.

Och, kochane, co to był za wieczór. Uwierzcie lub nie, ale mogę powiedzieć, że się zwróciło. Taki wieczór i noc, że stare mydło zostało zużyte do samego końca.

Ranki bywają trudne, szczególnie po pięknych nocach, ale ten był wyjątkowy. Bowiem rankiem okazało się, że on ma zapas tego mydła na kolejnych 100 czy 200 dni, ale wciąż jest szczęśliwy z mojego wkładu w ten dom i dumny ze mnie.

Ale kiedy wymieniał moją butelkę tego samego bezzapachowego mydła na swoją pierwszą z rzędu równo ustawionych wg terminu ważności, to zaczęło coś mi śmierdzieć.

A potem to zgubiłam, a właściwie zostawiłam w pociągu, rękawiczki od niego, które miały czynić ze mnie damę. Nie wiedział, że prawdziwą damą to trzeba się urodzić? Przecież jego matka była prawdziwą damą. Powinien wiedzieć.

Ja mogłam się jedynie przebierać.

Przebierałam się więc. Byłam naprawdę w tym niezła i naprawdę nieźle się mi żyło. Do czasu.

Do czasu, kiedy zauważył, że pomalowałam rzęsy inaczej niż zawsze.

Rzeczywiście tego pamiętnego dnia testowałam nowy tusz i malując się pospiesznie nie zgarnęłam rzęs na zewnątrz tak jak zwykle to czyniłam.

On to zauważył i nawet mu się podobało. Ale mi przestało.

Nie przebierając w słowach przebrałam się we własne ciuchy, zmyłam tusz tym cholernym mydłem, które w tym przypadku doskonale się sprawdziło i zostawiłam kurtkę narciarską dla kompozycji kolorystycznej w przedpokoju.

– „Taka ze mnie czyścioszka.“ * – powiedziałam do siebie. Wychodząc zasunęłam kotarę.

IMG_7341

* cytat pochodzi z filmu dokumentalnego „ Arizona“