mama zastępcza

10942757_10206232550795903_7101118992258945544_n

Jak już wiecie, Ignacy nadszedł i mieszka teraz w domu mojej Mamy. Tak, w tym samym, w którym ja pomieszkuję z tą samą mamą czyli Babcią Ignacego. Dzisiaj rano też, Ignacy zdecydował, że w takiej sytuacji, w której on teraz się znalazł czyli w okresie ferii, potrzebuje zwyczajnie Mamy Zastępczej w tym domu. Jak nie trudno się domyśleć wybrał, kurczę, mnie.
Wiecie, do tej pory byłam Anią dla Niego i było fajnie, żadnych zobowiązań, tylko zabawa. Zabawa w chowanego, wyścigi, berka, kto dalej, kto wyżej lub kto pierwszy. Obowiązkowa zabawa samochodami, samolotami i innymi pojazdami. Ale też zabawa w jedzenie arbuza i spaghetti. Świetna zabawa w zasypianie i leżenie na plaży. Zabawa w kąpieli i moja ulubiona zabawa w mycie pędzli do makijażu. Różne zabawy na boisku, placu zabaw oraz w dom. W wodzie, na lądzie i bywało, że w powietrzu. Takie tam zabawy z Anią.
A dzisiaj, za sprawą Iggiego – pięciolatka, wszystko się posypało wraz z jego poważnym, kategorycznym mianowaniem mnie na Zastępczą Matkę.
Przecież wiem jak zachowują się prawdziwe matki. A samotna matka zwykle zachowuje się jeszcze gorzej. Wiem to przecież prawie od 22 lat, bo mam syna Marcel Borowski.
Zwykle matka nie ma czasu, jest zajęta, zmęczona, musi zarabiać, sprzątać, zmywać, prać, prasować, gotować, robić zakupy. Zaprowadzić, odebrać, zwrócić uwagę, powtórzyć, jeszcze raz powtórzyć i znowu powtórzyć, a jednak zrobić samej to lepiej, a potem wypomnieć, obrazić się, zrobić focha, pogadać o niedocenianiu i niewdzięczności na dobranoc.
A ja mam być Zastępczą Mamą Ignacego syna Kamila Kolendo na kilka dni. Powiecie, nic takiego, co w tym trudnego? Daj spokój, wyluzuj.
A ja wiem, czym się przejmuję. Wiem, co mówię, bo mam od prawie 8 lat Idealnego Zastępczego Tatę, Pana Józefa. Pan Józef nigdy nie miał dzieci, a po sześćdziesięciu kilku latach stał się moim Zastępczym Ojcem zupełnie niespodziewanie i bez przygotowania. Natychmiast, z dnia na dzień, Jego spokojne, wypełnione rytmem rozgrywek siatkówki, skoków narciarskich, wyścigów kolarskich, tenisa ziemnego, piłki nożnej oraz codziennym wyrywaniem kartek z kalendarza o tej samej godzinie, życie odeszło w dal. Pan Józef w takiej sytuacji natychmiast zdecydował się kupić telefon komórkowy, aby być zawsze pod telefonem, w potrzebie i bez potrzeby. Dlatego też Pan Józef nauczył się pisać i wysyłać smsy.
A kiedy mam sesję zdjęciową i poszukuję muszki do stylizacji natychmiast, to zdobywa ją i odpisuje mi:
” Bardzo mi miło, że moja muszka będzie miała sesję zdjęciową w Warszawie, zostanie doręczona do rąk własnych”
A potem wysyła tego sms-a z przyjęcia z przejęciem, do wszystkich swoich znajomych z parafii i chóru, kibiców Jagiellonii, szwagra, proboszcza oraz sąsiadów i kilku fundacji.
Taki jest Pan Józef. Prawdziwy.