kolacja na śniadanie czyli poranne seanse w kinie

12094953_10208225870267644_9141241000862737766_o

W poprzedniej historii zadałam Wam pytanie :

– Co, Waszym zdaniem, w życiu jest najważniejsze?

I nie otrzymałam żadnej odpowiedzi,
ani jednej,
ani jednego zdania,
ani jednego słowa
ani nawet jednego emotikona, znaku zapytania, wykrzyknika czy trzech kropek…

Oczywiście, żarty.

Nic nie musicie, a szczególnie odpowiadać na nieżyciowe pytania.

Ale jakbym Was zatrzymała na sekundę, to w biegu, bo przecież nie macie czasu,
szybko rzucicie:
– W Życiu najważniejsze jest życie, to jasne.
– Ale sory, spieszę się, lecę,
no, to pa, cześć, nie mam czasu, kochana, poźniej pogadamy, uciekam, goni mnie robota, już jestem spóźniona, o cholera, jak poźno…

I tu się z Wami zgodzę niespiesznie. W Życiu najważniejsze jest życie.

Czasem lubię- chociaż nie- źle, ogromnie lubię te dni kiedy……

Są takie dni w moim życiu, jest nawet ich dość dużo, kiedy mogę sobie pozwolić na zmiany w rutynowym rozkładzie dnia.
Żartuję.
Tak naprawdę nie istnieje u mnie taki rozkład i nigdy nie istniał w moim dorosłym życiu.
Zaraz Wam wytłumaczę jak to u mnie wygląda.

Na przykład weźmy Wtorek, wtorki mogą być naprawdę zaskakujące, choć oczywiście poniedziałki są też niezwykłe, są przecież zapowiedzią kolejnych dni tygodnia, ze środą mam najtrudniej, ale właściwie nie mam nic przeciwko, bo zaraz po niej jest wyjątkowy czwartek, a potem oczekiwany przez wszystkich piątek, piąteczek, piątunio, choć dla mnie jego wyjątkowość polega, nie na oczekiwaniu na wieczór zabawy, ale na gotowości do pracowitej soboty i niedzieli.

Ale wróćmy do dnia kiedy odwracam kolejność rutynowych działań typu wstaję tuż spóźniona o wczoraj, budzik nie zadzwonił, więc szybki prysznic, ekspresowy makijaż, kawa na wynos i tak dalej …..
Szczerze?
Od kiedy wiem więcej, raczej nie mam takich dni. Nie przechwalam się, wierzcie mi. Macie tyle samo czasu co każdy inny, ja też mam tyle samo czasu co każda z Was.

Ale wróćmy do Tego Dnia co #makemebetter .

Kiedy się budzę ze słońcem, bo nigdy nie zasłaniam okna w sypialni. Włączam radiową trójkę i już jest pięknie, bo bez hałasu, z tematem w tle i inteligentnym prowadzącym i takimi samymi słuchaczami/!/. Potem prysznic. Nie, żartuję, oczywiście że gorąca kąpiel, więc dalej będzie tylko niespiesznie, jak przygotowania do spokojnego wieczoru.
W wolnym tempie gotowana kawa wg pięciu przemian/ przepis wkrótce na blogu/, jaglanka z wiśniami w alkoholu mojej siostry, wyjątkowy rocznik 2009/ tak, już na śniadanie/, a potem już tylko łzy, łzy, łzy wzruszenia, kiedy pierwszy uczestnik Konkursu Chopinowskiego dotyka klawiszy fortepianu.

Uwielbiam się wzruszać, mam to po Tacie. Pamiętam, jak zawsze zalewał się łzami podczas Wigilii, już przy składaniu życzeń i dzieleniu się opłatkiem, a potem już było tylko gorzej. Chociaż, powiem Wam, te łzy mojego Ojca nigdy nie były dla mnie oznaką jego słabości, raczej wrażliwości, miłości do rodziny, tych wspólnych chwil kiedy ogarniał stół i nas po kolei wzrokiem i wszystko grało jak na boisku.

Tak, tęsknić, też lubię i z wiekiem coraz bardziej. Ale uwierzcie mi, to wcale nie jest smutne, nie jestem przy tym nieszczęśliwa, wręcz przeciwnie to zawsze #makemebetter.
Pamiętam, kiedyś miałam zajęcia z emisji głosu z taką wspaniałą Panią, która powiedziała, że jak coś jest pięknie, to jej włoski na przedramionach stają dęba i wtedy poczułam, że jest nas więcej, bo ja też tak mam.
To nie muszą być momenty szczególnej wzniosłości jak przy słuchaniu hymnu narodowego.
To jest wtedy, kiedy kierowca autobusu otwiera już zamknięte drzwi nadbiegającemu.
To, wszystkie inscenizacje dzieci w przedszkolu.
To, podgladanie powitań i pożegnań na lotnisku.
To, kiedy mama poprawia szalik dorosłej córce, a ona rozmasowuje jej łydki po skurczu.
To, kiedy uczeń przerasta nauczyciela.
I kiedy młodzieniec z różą w ręku uśmiecha się do siebie, jadąc na spotkanie z tą jedyną.
Znacie te momenty, widzicie ich setki każdego dnia.
Lubię je widzieć.
Bo żyje mi się piękniej. To jest magia dnia codziennego, którą celebruję co dzień. Najtrudniejsza ze sztuczek magicznych.
A najbardziej wzruszają mnie twarze. Wymalowane historią, emocjami, życiem,
One zawsze #makemebetter.
Już od piątku II etap eliminacji w Konkursie Chopinowskim. Wyłączcie dźwięk i oglądajcie, a usłyszycie muzykę.

A jak to jest u Was, co Was wzrusza? Co powoduje, że stajecie się lepszymi?
Napiszcie choć jedno słowo. To zawsze #makemebetter