Bądźmy młode jeśli chcemy, to proste.

_MG_6456

Nie lubię patrzeć na siebie na tym zdjęciu.
Zdjęcie lubię, zrobił je mój Syn Marcel, ale nie tak siebie widzę.
W marcu 2015 moje ciało zaczęło wysyłać komunikat, żebym zwróciła na nie uwagę. Najpierw oczy, skóra na powiekach, szyja, dekolt…
Zaczęły się poszukiwania specjalistów różnych języków, którzy próbowali mi to przetłumaczyć, ale każdy był bez serca i żaden nie potrafił się przyznać, że jednak nie rozumie tego dialektu. Z pewnością w geście i głosie dawał mi kolejną receptę.
Właśnie minął rok, jak intensywnie przyglądam się swojej twarzy i ciału, i wcale nie chodzi tu o zmarszczki i inne oznaki kobiecej starości. To są banalnie drugorzędne sprawy w obliczu poszukiwania zdrowia, powiecie. Ale czy rzeczywiście tak jest? Przecież nasz dobry wygląd świadczy o naszym dobrym zdrowiu. Nie martwcie się nie będę pisać Wam o chorobie, bo sama nie mogę tego słuchać, a jeszcze miałabym to czytać, tego już za wiele. Czasem opowiadanie o niej dla niektórych bywa dobrym sposobem na oswojenie się z nią i zdystansowanie do niej. Już wypróbowałam.

 

Jedynie dzisiaj chcę powiedzieć, że ból i choroba często jest wezwaniem dla nas, żeby zmienić swój sposób myślenia, styl życia czy po prostu zmienić drogę do pracy albo pracę. Można coś zacząć lub z czymś skończyć. Ale zawsze warto się zatrzymać, przyjrzeć i zapytać. What’s up?

Od 12 miesięcy każdy mój dzień jest wyjątkowy, zaskakujący i zawsze niepokący, bo nigdy nie wiem czym mnie zaskoczy moje ciało. No i pięknie. To zawsze #makemebetter

 

Czasem wstaję rano, idę do łazienki i mówię:

– Oto ja, sama słodycz. Nie mam spuchniętych powiek, rany jakby mniejsze, o guz pod pachą, to nic, dziś nie będzie rozbieranka.

Zaś innego ranka krzyczę, cóż za wspaniały dzień pełen łez. Zrobię sobie makijaż wodoodporny.

 

Nie zawsze mam ochotę na działanie, dawniej kiedy nie robiłam czegoś użytecznego czułam, że marnuję czas. Przestałam umawiać się z koleżankami na kawę, przestałam chodzić na randki z chłopakami, leżeć i bezmyślnie patrzeć w sufit też przestałam.

Zaproście mnie na kawę, a nie odmówię.

Teraz jestem dobra dla siebie. Staram się być dobra dla innych. Być dobra w tym co robię. Zachwycać się.

Nie jestem za męczeństwem, gardzę nim. Choć podziwiam kokietki, ale już wiem, że nigdy nie będę jedną z nich.

 

Fajnie jest ciągle poszukiwać, pytać, nie wiedzieć czegoś na pewno, tyle w tym młodości i zabawy. Przecież chcemy być wiecznie młode. Bądźmy więc. To zawsze #makemebetter